Ecepece

Taaaak jak zwykle piszę bardzo, ale to bardzo regularnie :D
No ale co tam...za dużo sie dzieje, szkoda że tylko w weekendy. Ogólnie mówiąc jest ok, nawet bardzo ok. Jedną rzecz bym troche dopracowała i pozmianiała żeby juz było tak do końca ok...no ale jesli jest ok w 90% to chyba nie mam na co narzekać :D
Po co ja tą notkę dodaje jak i tak nic w niej nie pisze? Chyba z nudów, albo po prostu jak zwykle lubie wszystko przelać na...monitor :)
Czasami żałuję tlyko troche że nie mam więcej odwagi. Mogłabym wtedy jasno powiedziec co czuję i myślę w niektórych sprawach...ale to też mogłoby być zgubne i zepsuć wszystko co jest do tej pory. Nieważne...:P

Skończyły się skoki, nasi grali ostatnio jak grali :/ Kubica pojechał, ale tak nie do końca mu poszło :)
Czekam na kolejny słoneczny dzień...na kolejny piątek, bo jak to mówią....
FRIDAY I'M In LOVE !!! 

<^-^> (mały Brodeczka)
frodzio 2009-03-30 17:12:55
skomentuj (0)
The street have u2 name... :)

Nie ma co pisać, nic się nie dzieje...kolejne dni mijają na niczym, powoli i obojętnie
Odkryłam ostatnio u siebie pewną prawidłowośc wzorowaną na 7 latach chudych i 7 tłustych. Tylko u mnie jest to z regoly 7 dni tłustych a 7 takich że szkoda gadać :)
Chce coś zrobić, ruszyć się z domu, ale brak motywacji do jakichkolwiek działań...

A w świecie moich ulubieńców dzieje się och dzieje :)
Nowy wspaniały album i wspomniana w tytule ulica. Tymczasowo bo tymczasowo, ale zawsze jest ładniejsza nazwa niż 53 ulica :)


To tyle i jak mówi Bono "Nigdy nie ufaj artyście" i...Get on Your boots :)
frodzio 2009-03-05 16:03:34
skomentuj (1)
Wolfen...give me the money :P

No i skończyłsię kolejny tydzien. Sama nie wiem jak, gdzie i kiedy to wszystko tak szybko znika...
W sumie gdzie to staram się pamiętać i narazie dobrze mi to wychodzi :)

W piątek dałam wyciągnąc się Maciejowi na koncert Fisza. I cieszę się bardzo, że tam byłam bo bawiłam się naprawdę dobrze. Oczywiście najbardziej podobały mi się solówki na perkusji no i gitarze, bo to zdecydowanie bardziej moje klimaty. Piątek zdecydowanie udany, więc myslałam że zapas dobrej zabawy na ten tydzień wyczerpany. A tu...sobota urodziny Krzyśka :)
Bylismy najpierw w Deja, a potem prawie całą ekipą (Gorzałkopijec znowu gdzieś się zapodział) i po kilku rozkminach transportowych, z zapasami alkoholu ruszyliśmy na bilard. NO i tak to wyglądało, co było potem nie będe pisać.
Weekend naprawdę bardzo udany, ale jak inaczej moż wyglądac skoro ma się tylu świetnych ludzi wokół siebie?

No i na koniec żeby nie było że tytuł notki nie ma całkiem sensu...Wolfen :D
Wolfen :D


frodzio 2009-02-23 14:13:32
skomentuj (1)
Trochę słońca w środku zimy...

Wczorajsza imprezka zdecydowanie była udana. Ja co prawda jak zawsze muszę mieć pecha i na super imprezie musi coś mi nie przypasować...Ale postanowiłam nie zawracać sobie TYM głowy :D W końcu imprezka była naprawdę udana, ukłony w stronę sióstr za dekorację które naprawde oddawały idealnie klimacik Honolulu. Nie wiem czy powinnam wymieniac imiona i czy ktoś sobie tego życzy ale co tam :D Tak więc Kisiel na łęb na szyję pobił wszystkie stroje i jego zdecydowanie wymiatał.
Tak więc za oknem śnieg, a my przy piwku, drinkach i muzyce Hawajskiej (nie wiedziałam że RNB jest hawajskie xD ) bawiliśmy się świetnie. Brakowało mi dwóch osób...mojego ulubionego koleżki, ale on nawet jakby chciał to nie mógł być z nami. No a gorzałkopijca...coż wystawił nas nie po raz pierwszy, ale pewnie jak zawsze mu to wybaczymy :)
Po wczorajszej zabawie uświadomiłam sobie parę rzeczy i postanowiłam, że nie bede więcej dobrą i naiwną kumpelką, którą każdy sobie wykorzystuje jak chce i wtedy kiedy potrzebuje. Bo zauważyłam że pewne osoby wcale nie liczą się z tym co ja czuję i mysle...ok nie bede sie nad sobą użalać.
Zrobiłam sobie dzisiaj popołudnie wspomnień, czytałąm stare notki na blogu Macieja i dużo wspaniałych chwil spędziliśmy razem. To się nazywa przyjaciel i za to własnie mu dziękuje. Za to że on jeden zawsze mnie wspiera i jest jak jest super i jak trochę gorzej :)

Hawajskie kwiaty leżą na półce i przypominają tylko o tych dobrych i ciepłych chwilach ;)
Hawaii
frodzio 2009-02-15 16:12:43
skomentuj (1)
Sraty taty pierdolety...

Właśnie przeglądałąm sobie stare wpisy w księdze gości i moje stare notki, niezły ubaw przy tym mając :)
W księdze gości np. odkryłam że w 2003 roku wpisywał mi się Orson, który teraz jest jednym z the best kumpli, ale oczywiście nie pamiętałam tegoż incydentu. Odkryłam też wyznania miłosne od kumpla z podstawówki i oczywiście wpisy mojej siostry bliźniaczki Ewki O.
A teraz przytoczę najzabawniejszą moim zdaniem notke z 2004 roku stworzoną z Juleczkiem i Jamesem :) :
"Nie ma co tu napisać. Karzeł kazał mi napisać WAŁA, ale on to ciągle mówi, no a Leia przekazuje "Spieprzaj Dziadu" przesłanie do naszgo kochanego prazydenta :) Pozdrawiamy Ojca redaktora i ojca prowadzącego i chcemy im powiedzieć że są zboczeńce i złodzieje. A jesli ktoś by nie wiedział to Leia jest Juliuszem Cezarem, a Marek Aureliusz nie umarł przez zjedzenie zatrutego jabłka. A jeśli chodzi o trawy, to najlepsza jest trawa polska, bo najtańsza. W Hortarze za pół kilo placimy tylko 9 zł. A korytarze są puste, a ulice nie mają imion. I jeszcze proźba jeśli można to chcielibysmy zamrozić Hana Solo, to taki buntownik który wkurza bardzo Lorda.( nie Cezara) Miecze z PCV są najlepsze. Towarzysz Leinin chociaż miał byc wieczny zaczyna sie rozkładać. Niestety Łukaszenka jeszcze nie, ale Ojciec Rydzyk zwija żagle. Wszystkie mroczne elfy są złe, a leśne to cioty. Jim Carrey lubi mochery. I do tej pory nie wiem co to kurwa znaczy HAJDUK.... Pozdrawiam współtwórców notki Leie i Karła. Pozdrawiam też elfika, roślinke, Matylde i Leona (zawodowca oczywiście) Jean Baptiste Emmanuela Zorga, Jonasza, Mojżesza, Ponciusza Piłata, Heroda, Mozarta(bo nie chce mi sie pisac Beethoven), tajemnicza substancje zwaną piątym elementem. Papa P(i)S: Jakimek Żydzie, zginiesz !!!! "

A na zakończenie niezła psychodela...Pony
http://www.youtube.com/watch?v=I46Axi7IDQ0
frodzio 2009-02-10 01:06:42
skomentuj (1)
Wielki powrót

Po raz kolejny zabieram się za pisanie. I mam nadzieje, że tym razem tak szybko mi się nie znudzi.
W końcu łatwiej jest niektóre myśli przelać na papier(w tym wypadku na...monitor? )

Jakoś tak dziwnie zmęczona się czuję, ale to zapewne wina weekendowych szaleństw. No ale było co oblewać, wesele, urodziny :)
A teraz siedzę i zajmuje sie jak zawsze pierdołami :) Bo jakoś nie mam sił na coś konstruktywnego.
Dzisiaj rano...znaczy koło 13, obudził mnie bardzo miły sms. Dzięki niemu miałam dobry start i nawet nie narzekałam z niewyspania :) Gdybym codziennie dostawała takie miłe słowa od przyjaciół, to byłby wspaniały poczatek dnia.
Popołudniu odwiedziłam brata i pośmialiśmy się trochę oglądając kabarety.

Nie chce mi się wiecej rozpisywać, bo to i tak za dużo jakna początek. Dzisiaj po kolejnych zawodach w skokach narciarskich, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że Schliri jest the best :)
Schliri :)

frodzio 2009-02-08 22:59:21
skomentuj (1)
Joł

Piszę znowu, ale to już nie bedzie normalna notka bo mi sie juz nie chce pisać :P Wklejal bede tutaj telenowele Bono, która napisał specialnie dla mnie. Jak poczytacie wstęp to dowiecie sie wszystkiego :)

Telenowela to gatunek wywodzący się z Ameryki Południowej, toteż akcja naszej opowieści rozgrywać się będzie w słonecznym mieście karnawału – Rio de Janeiro. Telenowela kojarzy się wszystkim z kilkuset-odcinkowym, nudnym serialem dla nieszczęśliwych nastolatek, rozgoryczonych kur domowych i staruszek, które nie mają co robić w przerwach pomiędzy audycjami ojca Dyrektora. Nasza telenowela będzie jednak zupełnie inna – pełna intryg, wartkiej akcji, perwersyjnych erotycznych przygód i gorących uczuć.
Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy poważany w środowisku malarz Jose ogląda mecz ligi brazylijskiej. Nudne widowisko skłania go do pewnych przemyśleń. Budzi się w nim podejrzenie, że jego ukochana Esmeralda nie jest z nim szczera. Postanawia delikatnie zbadać tą sprawę.
Esmeralda tymczasem odpoczywa w ich wspólnej sypialni i przegląda bezmyślnie gazety. Bezmyślnie – ale nie dlatego, że jest kobietą i wedle wierzeń mężczyzn z południa po prostu nie potrafi myśleć – ale dlatego, że jej myśli wiją się jak wąż wokół czegoś innego... A raczej KOGOŚ. Niedawno poznany chłopak – Enrique... Zupełnie inny niż Jose – traktuje ją z szacunkiem, jest romantyczny, miły, poświęca jej dużo czasu, szepcze słodkie słówka... Jest szczery i otwarty... Spotkali się kilka razy i było tak uroczo. O takiej miłości zawsze marzyła... Tylko czy to naprawdę miłość, i co z Jose?
Enrique, zwany potocznie (przez babcię, z którą zamieszkiwał) Quique, był średnio-zamożnym człowiekiem. Pogodny, dobry chłopiec, którego wszyscy lubili, pomimo, iż był nieco skryty i zamknięty w sobie. Nieśmiały, większość czasu spędzał w domu w towarzystwie babci i ukochanego gekona Upite. Spotkawszy przypadkiem Esmeraldę postanowił odmienić swoje życie.
Wokół tej trójki bohaterów będzie się kręciła akcja...
Tę radosną i pełną ekscytujących przygód opowieść dedykuję mojemu przyjacielowi Cyklopowi, aby pomogła rozświetlić jego smutne emo-życie ;) Mam nadzieję, że telenowela się spodoba, conajmniej tak, jak „Zbutowany Anioł”:]


Jose siedział w fotelu i zażerał się popcornem. Mecz w TV właśnie się kończył, był późny wieczór.
- E, straszne gówno!- mruknął sam do siebie i sięgnął po pilota. Wyłączył telewizor i zapalił papierosa. Postanowił iść do sypialni. Nagle – gdy był juz pod drzwiami – coś kazało mu się zatrzymać. Zdziwiony tym przystawił ucho do drzwi i usłyszał głos Esmeraldy. Rozmawiała z kimś przez telefon.
- Sama już nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić, jestem taka zagubiona, taka nieszczęśliwa... Musimy porozmawiać, bo nie dam sobie z tym wszystkim rady, musimy się zobaczyć!- paplała do telefonu Esmeralda.
- Ciekawe, z kim się szmata umawia, pewnie z jakimś fagasem!- mruknął sam do siebie i słuchał dalej.
- To co, pasuje ci jutro w południe? Wiesz, w tej kawiarence... W tej co zawsze! Spotkamy się i pogadamy...
Rozmowa urwała się, więc Jose uznał, że jego dziewczyna właśnie się umówiła. Odczekał jeszcze chwilę i otworzył drzwi.
- Cześć skarbie!- rzucił, udając, że nic się nie stało.
- Tyle razy mówiłam, żebyś nie wchodził do sypialni z papierosem! – skrzywiła się Esmeralda.
-Moja sypialnia!
-Twoja, jasne, a myślałam, że NASZA! Wszystko w tym domu jest tylko twoje, w ogóle liczysz się tylko ty!
- Oh, widać, że miałaś ciężki dzień, idź lepiej spać, bo gadasz głupstwa! – Jose machnął ręką i położył się do łóżka.
- Oczywiście, dobranoc!- rzuciła Esmeralda i zgasiła światło.


Tymczasem Enrique spędzał kolejny samotny wieczór przed komputerem. Przeglądał strony internetowe i myślał o Esmeraldzie. Do pokoju weszła babcia.
- Jeszcze nie śpisz Quique? Nie wstaniesz jutro do pracy! – powiedziała z troską w głosie.
- Babciu, nie jestem już dzieckiem!- warknął poirytowany Enrique.
- Ależ, jak to nie jesteś synku? Zawsze będziesz moim małym Quique, od śmierci twoich rodziców masz tylko mnie!
- Właśnie, może najwyższy czas to zmienić?- westchnął Enrique.
- Ależ, o czym ty mówisz dziecko?
- Może na przykład powinienem sobie znaleźć dziewczynę?
- Nawet nie myśl, że sprowadzisz mi to do domu jakąś ladacznicę! Nie będę tolerowała żadnego kurwiszona pod moim dachem, zapamiętaj to sobie dobrze!- oświadczyła babcia.
- Ale nie każda kobieta jest kurwiszonem babciu!- zauważył Enrique.
- Jak to nie? – babcia wydawała się wyraźnie zaskoczona faktem, iż istnieją na ziemi kobiety nie będące kurwiszonami. Nie uwierzyła.
-A na przykład ty, albo matka...- podsunął z nadzieją w głosie Enrique.
- To były inne czasy! Ja myślę, o kobietach współczesnych! Każda z nich jak tylko chłopa zobaczy, to tak szeroko nogi rozkłada, że by całą limuzyną przejechał! Ty na te baby uważaj! Nie daj się złapać na bachora! – poradziła babcia.
- Na bachora? – zdziwił się Enrique.
- Oj, ty to naiwny jesteś i nic o życiu nie wiesz... Faktycznie ty nawet przecież nie wiesz jak bachora zmajstrować, to na razie bezpieczny jesteś!- westchnęła babcia.
- W każdym razie dobranoc! – dodała i wyszła.
- Widzisz Upite, jakie to życie jest trudne... Jak ja babcię teraz przekonam, że Esmeralda to porządna dziewczyna? – Enrique zwrócił się do przysypiającego już w klatce gekona.
- Będzie wiele przeszkód na drodze naszej miłości, ale pokonamy je wszystkie i będziemy szczęśliwi!- powiedział Enrique sam do siebie, po czym, uznawszy iż myśl ta jest genialna, usiadł przy biurku by ją zapisać.
frodzio 2007-11-04 17:06:20
skomentuj (2)
Znowu szkoła

Trochę nie pisałam, ale i czasu nie było a i za bardzo nie miałam o czym :) Teraz też wiele mi sie nie chce pisac, bo przeczyta to może raptem ze 3 osoby :P Zaczynam jutro(ostatni na szczescie) rok szkolny. I po raz kolejny obiecuje sobie uczyc się, ale tym razem nie mam wyjścia bo chce isc potem na studia :) Własnie pisze od mjego braciszka bo sie net dorobił, co mnie cieszy bo bede mieć lepszy dostęp :) Nie moge doczekac sie pierwszej imprezki szkolnej bo bedzie można popić hehe. A i ceka mnie studniówka, no i wreszcie moja 18-stka :P:P I od wtedy legalne picie, tylko że co w tym zabawnego jak możesz pic legalnie?? Ciekawiej jest sie ukrywać ipić potajemnie :P hehe No dobra koncze pozdrawiam wszystkich a szczególnie moją ukochaną Amy, której zawdzięczam całą radoś mojego zycia :*:*:*:*
PS.Wszystkiego najlepszego z okazji urodzinek dla naszego kochanego gitarzysty Tomo Milicevica. Żyj nam sto lat tomo i nie zdradz nas nigdy :*:*:*
frodzio 2007-09-02 17:37:36
skomentuj (2)
Ave

Troche dawno nic nie pisałam.... no ale oki :) Tak jakos nie widze żeby ktokolwiek to komentował, więc musze przyciągnąć do siebie kilku fanów 30 Seconds To Mars. U mnie ostatnio nieźle, jak zawsze zresztą bo jak optymista może sie martwić ?? Szkoła kiepsko idzie, ale i tak mam nadzieje że przejde bo mi szkoda jednego roku. Teraz to troche późno pisać o odejściu Matta, ale jakoś wczesniej sie nie zebrałam i nie napisałam nic. Ostatnio był długi weekend, to sobie odpoczełam ale zamiast sie uczyc to sobie łaziłam z moją Amy, no i sie piło i imprezowało. Wogóle zauważyłam że coś za dużo pije ostatnio. Ale nie przesadzam i dobrze jest. Dobra będzie tego dobrego. Pozdrawiam gorąco wszystkich moich znajomych i fanów 30STM. Szczególne buziaki dla: Amy, braciszka mojego, Jima, Waya, Jadzke, Bono no i Mamuśke bo zawsze jest dobrą mamuśką :*:*:*:*
frodzio 2007-05-11 19:16:57
skomentuj (2)
Happy Birthday!

Witam serdecznie. Jak zawsze napisze krótko że wszystko po staremu :) Siedzę sobie jak zawsze u mojej Eweli i słuchamy muzyczki :) Ostatnio wpadł nam w ucho zespolik Fall Out BOy, nawet nieźle grają no i nareszcie udało mi sie zdobyć album 30stm " A Beautiful Lie"
A teraz przebój dzisiejszego wieczoru created by Ewela " Zyła sobie żyła, ale długo nie pożyła, Face To Face !" No to właśnie nejpiękniejsza piosenka tego stulecia :)
No a propos śpiewania to już wkrótce z Ewelą bierzemy udział w konkursie piosenki angielskiej i bedziemy meczyc ludzi naszymi głosami :D hehe
NO dobra pozdrawiam wszystkich gorąco i całuję :*:*:*
A na zakończenie życzonka urodzinowe dla mojego kochanego braciszka Shannona :* Happy Birthday Shannon :*:*
frodzio 2007-03-09 20:12:12
skomentuj (4)




Księga

Archiwum

2009
marzec
luty
2007
listopad
wrzesień
maj
marzec
styczeń
2006
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
sierpień
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec


Linki

Inne
Forum
Kroisos the best band :D
Forum
Provehito in Altum Po prostu Provehito in altum :D
30 stm Pierwsza polska oficialna stronka 30stm
30stm Główna stronka 30 seconds to Mars
Jared Fajna stronka po prostu

Blogi moich znajomych :)
Blog Mattiego :)
Angelface Moje rysunki
Kosmita Kolekcja zdjęć
Juleczek Wyznania Cezara
Maciej blog Macieja
30stm again
Sirius Blog mojego kumpla Syriusza



Layout by Kitana from Blogowicz